Skoda Octavia III Combi 1.8 TSI 4×4 DSG

Opinia o czeskim krążowniku

Stało się. Skoda jako pierwsza marka odważyła się powierzyć w moje ręce ich największy hit w bardzo bogatej wersji na prawie półtora tygodnia. Mowa o takich hasłach: Skoda Octavia III Elegance 1.8 TSI 180 KM 4×4 DSG. Dużo tych skrótów, ale w pełni opisują one potencjał auta. Bo jeżeli już mamy 4×4 i skrzynię DSG to wypadałoby, żeby była to mocno wyposażona wersja – w końcu Elegance.

Użyczonego auta, jeśli chodzi o przebieg nie oszczędzaliśmy. Przez okres testu zrobiłem nim ok 2500 kilometrów i odwiedziłem 3 kraje: Czechy, Słowację i Węgry. Krainy malownicze, bardzo dużo górskich dróg i nieco krążenia po Budapeszcie by skończyć na obiedzie w czeskim Litovelu (piwosze dobrze znają tę nazwę). Jak sprawował się samochód? Tak więc po kolei…

Wygląd

Skoda_Octavia_III_Combi_9Już po pierwszej jeździe testowej (krótki test podczas jazdy próbnej, notabene ta sama wersja silnikowa) pisałem o jej wyraźnym stylu i należytej elegancji.

Testowana tym razem wersja to również kolor czarny, ale w nadwoziu kombi, które wydaje się być nawet nieco bardziej eleganckie i spójne. Duże 18-calowe felgi i srebrne dodatki w postaci aluminiowych relingów czy listew wokół szyb bocznych sprawiają wrażenie niemalże luksusu.

Chyba najpiękniejszym elementem są LED’owe paski w przednich lampach. Służą do jazdy dziennej (nie oświetlają drogi gdy zapada mrok – przetestowane, nie próbujcie na nich jechać po dobranocce) i wyglądają wręcz nieziemsko. Wiem, dziwne, bo przecież to “tylko” Skoda. Ale to już nie Octavia 1. generacji tylko wielce dojrzałe auto, które można łatwo pomylić z o klasę (czy chyba nawet o dwie) wyższym Superbem. Groźny rywal dla Golfa Variant czy nawet Audi A4 (ale o tym później na blogu).

Wnętrze

Skoda_Octavia_III_Combi_19Jak już pisałem we wstępie, do testów otrzymałem (a bardziej wybrałem) wysoko wyposażoną wersję. W środku królowały jasne, kremowe barwy, a na siedzeniach połączenie alcantary (środek siedzisk) i naturalnej miękkiej skóry (brzegi). Świetna kombinacja. Osobiście nie jestem wielkim fanem w pełni skórzanej tapicerki, ale jej połączenie właśnie z alcantarą sprawdza się bardzo dobrze. Skórzane obicie dało się jeszcze wyczuć na podłokietniku oraz boczkach drzwi. Zmieniłbym tylko kolor na ciemny, ale to już kwestia gustu.

Komfort podróżowania bez zastrzeżeń. Pokonanie jednego dnia ok 700 km nie powodowało nadmiernego zmęczenia. W sumie nieprawda – górskie drogi nocą potrafią wyczerpać, ale nie fizycznie tylko umysłowo. Jednakże niebywale mocne światła Octavii pozwoliły na więcej.

Jest pewien szkopuł. Tutaj należy przypomnieć, że nie siedzimy w Audi. W kilku miejscach dało się wyczuć twarde i chropowate plastiki. Jednak na obronę muszę powiedzieć, że nie zauważyłem, żeby coś gdziekolwiek skrzypiało. Myślę, że po przejechaniu 100 000 będzie podobnie.

Wyposażenie

Skoda_Octavia_III_Combi_25Wyposażenie było kompletne, jednak zastanawiałem się, co jeszcze można byłoby dołożyć do auta w tej klasie i… nie wymyśliłem co. Za większość pokładowych “bajerów” odpowiadał świetny System nawigacji COLUMBUS z 8” wyświetlaczem. Potrafił niemalże wszystko:

  • wyznaczyć cel i doprowadzić do niego,
  • obsłużyć pokładowe audio – radio, CD, nośnik USB, telefon poprzez Bluetooth czy karta pamięci SD,
  • wyświetlić zdjęcia z nośnika CD czy karty pamięci SD a nawet wspomnianego telefonu,
  • połączyć się z telefonem i przeistoczyć samochód w jeżdżący zestaw głośnomówiący,
  • pokazać przeszkody podczas parkowania,
  • ustawić niemalże całkowicie oświetlenie kabiny wg własnych preferencji (jednego oświetlenia nad wybierakiem skrzyni biegów nie znalazłem),
  • pokazać informacje komputera pokładowego o zużyciu paliwa, zasięgu, średniej prędkości itp.,
  • pełno innych rzeczy…

Potrafił to niestety nie tanio, bo system ten to opcja za 6 800 zł.

Na uwagę zasługuje opcjonalny system audio Canton, który dzięki 7 głośnikom (+ subwoofer w bagażniku) pozwalał na delektowanie się dźwiękiem podczas jazdy. Opcja za prawie 2 000 zł.

Dobrze też sprawdzał się komputer pokładowy, który pokazywał wszystkie ważne informacje w bardzo przejrzysty i przyjazny sposób za pomocą ekranu między zegarami. Świetne okazały się wskazówki z nawigacji właśnie przed oczami kierowcy.

Jeżeli mamy się czuć dobrze to oczywiście musimy mieć klimatyzację. W testowanej Sodzie była automatyczna i dwustrefowa połączona z podgrzewaniem wszystkich 4 (!) siedzeń. Na szczęście były wakacje i nie musiałem testować ich skuteczności.

O pełnej elektryce już nie wspominam, ale warto dodać, że fotel kierowcy oprócz tego typu sterowania miał również pamięć ustawień.

Na koniec dodam rzeczy, których nie przetestowałem. Pierwszej, tempomatu z funkcją utrzymywania stałej odległości za poprzedzającym pojazdem, nie potrafiłem uruchomić. Stale otrzymywałem komunikat: “ACC niedostępny”. Nie doczytałem w instrukcji czemu może nie działać. Drugiej, asystent parkowania, nie odważyłem się testować. Dlaczego? To tylko elektronika i jak wytłumaczę później połamany zderzak przy zdawaniu auta?

Funkcjonalność

Skoda_Octavia_III_Combi_3Auto tego typu musi być funkcjonalne – przecież to kombi. Nieco ponad 600 litrów bagażnika pozwoliło załadować bagaże 4 osób na 4-dniowy wyjazd uwzględniając 3 skrzynki piwa i prowiant. W jedną stronę oczywiście butelki puste by po wizycie w Litovelu wymienić je na pełne. Bardzo przydatne okazały się rozciągane siatki mocowane w przestrzeni bagażowej. Przy złożonych siedzeniach Skoda bez problemu połknęła duży holenderski rower (bez zdejmowania kół), a dzięki wspomnianej siatce nawet na wrocławskiej kostce żadne dźwięki nie dochodziły do uszu pasażerów.

Wnętrze auta również jest bardzo pojemne. Podczas podróży osoby siedzące z tyłu nie narzekały na brak miejsca. Nawet za mną, a mam prawie 190 cm wzrostu i siłą rzeczy odsunięty fotel, miejsca na nogi było pod dostatkiem. Ciekawym dodatkiem było gniazdko 230V na tylnej ścianie podłokietnika. Ładowanie telefonu? No problem.

Fotele również zapewniały pełen zakres regulacji. Godny uwagi był odcinek lędźwiowy, który pomógł mi przetrwać kilka godzin w jednej pozycji.

Fajną opcją była samoczynnie opuszczana klapa bagażnika. Bajer, jednakże pomocny. Jeden minus – prędkość zamykania mogłaby być większa.

Jazda i silnik

Skoda_Octavia_III_Combi_7Tak jak wspominałem w rozdziale związanym z wnętrzem, Skoda potrafi być bardzo komfortowa. Dzięki zmianie trybu jazdy (Eco, Normalny, Sport) może zmienić się diametralnie. No może przesadzam, ale różnice są wyczuwalne.

W trybie Eco to przede wszystkim spokój, oszczędzanie i komfort. Tryb, którego używałem podczas jednostajnej jazdy na autostradzie lub w miejskich korkach, gdzie szybka reakcja na gaz nie była tak potrzebna.

Tryb normalny to można powiedzieć tryb na co dzień. Poczciwa reakcja na gaz (moim zdaniem to takie wykorzystanie 80% mocy silnika).

Jednak największa zabawa zaczyna się po uaktywnienia trybu Sport. Po jego włączeniu skrzynia prawie zawsze z automatu zrzuca o bieg podnosząc obroty. Samochód z ustawioną skrzynią DSG w pełnym automacie potrafił się kręcić nawet lekko poza 6 000 obrotów na minutę.

Wyprzedzanie w trybie Sport to błahostka – wrzucamy kierunkowskaz, dwa pociągnięcia lewej manetki (zrzucamy o dwa biegi w dół) i auto wystrzeliwuje prawie natychmiastowo. W trybie automatycznym skrzynia również potrafi przy wciśnięciu pedału przyspieszenia do podłogi zredukować aż o dwa przełożenia i wystrzelić samochód. Dzieje się to jednak z minimalnym opóźnieniem. Manetki sprawdzają się przy tym świetnie.

Auto, przede wszystkim czuć to w zakrętach, jest bardzo stabilne. Dużo podróżowałem po górskich drogach, gdzie co chwilę musiałem pokonywać mocne zakręty i nawrotki. Napęd na wszystkie koła powodował, że nawet dodanie gazu w zakręcie nie potrafiło wyprowadzić auta z równowagi. Ruszenie “po piskach” jest praktycznie niemożliwe. Kontrolka ESP zapaliła się chyba tylko dwukrotnie podczas całego testu. Czuć niebywałe zalety napędu.

Osiąganie prędkości nawet ponad autostradowych również odbywa się pod całkowitą kontrolą i nie sprawia na samochodzie większego wrażenia czy wysiłku.

Dodatkowo warto wspomnieć o systemie Start/Stop gaszący silnik po pełnym wciśnięciu pedału hamulca na postoju. Po 2 dniach zaczął mnie niekiedy drażnić, głównie gdy zatrzymywałem auto na lewoskręcie. Miałem w tyle głowy poczucie, że auto nie wystartuje. Oczywiście opcję można wyłączyć, jednakże dawałem jej szansę do końca testu.

Bezpieczeństwo

Skoda_Octavia_III_Combi_13Już sama wielkość i masywność samochodu daje nam poczucie bezpieczeństwa. Wspominany napęd 4×4 sprawia, że czujemy się bardzo pewnie, a 180 KM nie powoduje, że musimy czekać na bardzo dużą lukę podczas wyprzedzania czy wyjeżdżania z drogi podporządkowanej.

Na duży plus zasługują światła Octavii. Podróżowanie w całkowitych ciemnościach w górach nie wywoływało takiego strachu jak w starszych autach. Nawet jadący za mną Stanisław w swoim Saabie 9-3 miał należycie oświetloną drogę. Widział więcej za mną niż kiedy sam był z przodu.

Ciekawym dodatkiem, który odkryłem pod koniec testu to samo ściemniające się lusterko wsteczne. Powiecie “żadna nowość”. Ok, ale jeśli dodacie do lusterka wstecznego również te boczne? Naprawdę pomocna sprawa w sznurze samochodów po zmroku.

Koszty

Skoda_Octavia_III_Combi_1Tutaj przechodzimy do faktycznych minusów testowanej wersji. Pomyślicie, Octavia sprzedaje się tak dobrze dlatego, że jest stosunkowo niedroga – zarówno w kupnie jak i utrzymaniu. Odpowiem tak, ale przy wersji 1.2 lub 1.6 TDI.

Jednak zaspokojenie apetytu gromadki 180 koni mechanicznych i napędu wszystkich kół niestety kosztuje.

 

Spalanie podczas testu przedstawiało się następująco:

  • miasto – ok. 10-12 litrów na setkę,
  • trasa – dało się zejść do 8 litrów w trybie Eco,
  • ostra jazda to nawet 14 litrów,
  • średnie spalanie podczas całej 4 dniowej podróży – autostrady, drogi krajowe, miasta, drogi górskie – było na poziomie 8,9 litra na setkę.

To tylko paliwo. Teraz czas na cenę testowanego modelu. Ze wszystkimi bajerami, napędem, silnikiem, skrzynią auto wycenione zostało na 142 700 zł. Dużo, nikt nie powie, że nie. Ale kiedy zaczniemy myśleć co dostajemy za tą cenę, a dostajemy bardzo kompetentne i dojrzałe auto, zastanawiamy się czy czasem nie jest to ok.

Z ciekawostek mogę dodać, że pracownik Skody dostarczający mi auto do testu powiedział mi, że takie auta, które znajdują się w parku maszyn wystawiane są później na licytację i potencjalnie można je kupić za niezłą cenę.

Podsumowanie

Testowaną Skodę podsumowuję krótko: świetny samochód, dopracowany, przystojny, dynamiczny, ale dość drogi i kosztowny w utrzymaniu.

Ciekaw jestem wersji 1.4 TSI. 140 KM w aucie tej wielkości powinno być wystarczające, a też nie wszyscy potrzebują tylu bajerów…

  • bogate wyposażenie,
  • elastyczny silnik,
  • stabilny napęd i świetna skrzynia,
  • pojemny bagażnik i wnętrze

  • wysokie spalanie,
  • duży koszt zakupu,
  • gdzieniegdzie twarde plastiki,

Galeria zdjęć