To już druga wersja postu w tym temacie na blogu motoss.pl. Poprzednio ślepo wymieniałem takie “pudła” jak VW Beetle czy Ford Ka. To było kiedyś. Wielkie ilości hejtu przez ten czas przelały się przez bloga i teraz będzie nieco inaczej.

W motoryzacji cenię sobie indywidualność i nieoczywiste modele. Nie lubię podążać za masą, dlatego nie jeżdżę Passatem czy inną Skodą (mimo, że kiedyś wychwalałem bogate wersje Octavii). Obecnie związałem się z SAABem i myślenie o zmianie auta nie jest dla mnie łatwe.

Co do małych samochodów jestem zdania, że są bez sensu. Mówię tutaj o autach segmentu A, czyli np. Peugeot 108 (o zgrozo!), Ford Ka, VW Up! czy chociażby Hyundai i10.

Dlaczego? A no dlatego, że są niewiele tańsze od aut klasy wyżej (odpowiednio Peugeot 208, Ford Fiesta, VW Polo czy Hyundai i20), a są zauważalnie mniejsze i gorzej wykonane niż ich odpowiedniki. Segment B potrafi już mieć jakieś fajne wyposażenie, a jak w segmencie A znajdziecie klimatyzację, to będzie sukces.

Czy kobieta musi więc jeździć małym samochodem? NIE! Osobiście wolę, by moja żona (szczególnie z dzieckiem) jeździła bezpiecznym SAABem, który ma prawie 5 metrów długości, niż jakimś malutkim wozidłem. Z tego co wiem, ona również nie przesiadłaby się już do małego autka.

Już słyszę:

Ale gdzie do miasta takim wielkim autem! Wiecznie problem z manewrowaniem i znalezieniem miejsca do zaparkowania!

Bzdura. Problemy z parkowaniem wynikają nie z wielkości auta tylko z umiejętności kierowcy. W SAABie mam czujniki parkowania, które bardzo ułatwiają robotę, a Mercu ma napęd na tył, czyli promień skrętu taki, że obróci się niemalże w miejscu.

Należy tutaj wspomnieć o jeszcze jednej grupie samochodów, które darzę szczerą nienawiścią. Mowa o SUVach. Dokładnie tak, nie polecam Paniom ani jednej sztuki. Są to samochody bezsensowne i kropka. Na taką niepraktyczność mogą pozwolić sobie tylko auta wyjątkowo piękne czy rekordowo mocne, SUVy się do takich nie zaliczają.

No dobra, to jakie modele proponujesz?

Mam kilka typów, które by się świetnie nadawały dla kobiety. Podzieliłem je na trzy grupy:

Auta nowe

Volvo V40

Auto nie za duże, ale cały czas dobrze wyglądające, mimo upływu lat (w tym roku nastąpi już koniec produkcji – mam nadzieję, że nie zamienią go na kolejnego SUVa). Jak każde Volvo jest bezpieczne i jak przystało na klasę premium może być dobrze wyposażone. Do wyboru kilka silników benzynowych. Diesle? Są, ale nie kupujcie. Proszę.

Cena: od 100 300 zł

Mercedes klasy C

Mercedes pojawia się tutaj przez to, że mam sentyment do tej marki. Bo przecież nie musimy się ograniczać do małych i tanich aut, prawda? Wersja kombi będzie pakowna i przestronna, czyli podróż z bobasem i bagażami nie będzie wymagała planowania, układania itd.

Cena: od 124 300 zł

Mazda3

Ostatnio miałem do czynienia z jej większą siostrą czyli modelem 6. Jest to dobre auto (mimo braku tego czegoś, ważnego dla entuzjasty samochodów) i widzę wiele rozwiązań powielonych w mniejszym modelu. Poza tym niedługo do salonów trafi całkiem nowa generacja, która zapowiada się naprawdę ciekawie.

Cena: od 94 900 zł

Suzuki Jimny

Nie, Jimny to nie SUV, to mała terenówka. Jest pełen uroku i jest czymś więcej niż nudne autko segmentu B. W nowej wersji wygląda jak Mercedes klasy G za minimum pół miliona złotych. Nie mogę się doczekać jak zobaczę go z bliska i przekonam się, jak ten mały wariacik jeździ.

Cena: od 67 900 zł

Fiat 500

Mały, marki Fiat, do tego najczęściej na ulicach spotykany w białym kolorze. Niby wszystko na “nie”, ale coś w tym małym retroautku jest. Na pewno nie jest nudny,5 jak Fabia czy Polo i tym właśnie plusuje.

Cena: od 47 200 zł

Alfa Romeo Gulietta

W poprzedniej wersji wpisu w zestawieniu znalazł się model MiTo. Jednak większa Gulietta jest nie tyle ładniejsza co… większa. Auto pojawia się na liście przez moją żonę, Martę, która jeździła tym modelem na wakacjach z koleżankami i bardzo sobie chwaliła przygodę ze średnią w gamie Alfą.

Cena: od 78 100 zł

Auta używane

Volvo C30

Ten model Volvo zawsze mi się podobał. Pozwolę sobie na stwierdzenie, że to najładniejszy kompakt wszech czasów. Było wiele urodziwych aut tej klasy, ale Volvo C30 jest wyjątkowe z tym cudownym tyłem i zgrabną sylwetką. Do tego wersja T5 z mocą 220 KM (230 po liftingu). Jeździłbym, mimo, że wolę większe auta.

Volvo S40/V50 II

To samo wnętrze co w C30, ale bardziej praktyczne nadwozia. Mimo upływu lat auta wyglądają naprawdę dobrze. Dla tych, którzy obawiają się manewrowania w mieście czy na parkingu dodam, że wersja kombi nie jest zbyt duża.

SAAB 9-3 II

Ten model SAABa znam dobrze. Ma swoje bolączki jak każde auto, ale jest naprawdę fajnym samochodem. Co prawda za kierownicą miałem do czynienia z klekoczącym 2.2 TiD, ale i tak autem podróżuje się wygodnie, a jak chcemy pojechać ostrzej, to naprawdę dobrze się prowadzi. Jeżeli udałoby się Wam wyhaczyć fajną wersję np. z silnikiem 2.0T o mocy 210 KM w pakiecie Aero i ładnymi felgami min. 17 cali, to będziecie pod wrażeniem, jak auto się może prezentować.

SAAB 9-3 produkowany był od 2003 roku, rocznik 2006 przeszedł lifting wnętrza, a w 2007 wypuszczono już model po pełnym liftingu.

Renault Twingo I

Nie potrafię powiedzieć dlaczego, ale mam słabość do tego autka. Nigdy nim nie jechałem, nie pasuje do moich wcześniejszych wywodów, ale ma w sobie to coś, swego rodzaju charakterek. I tego właśnie szukamy w świecie motoryzacji.

Smart ForFour

O tym samochodzie mogę powiedzieć chyba najwięcej. Dlaczego? A to dlatego, że był w rodzinie 13 lat. Moja mama kupiła go we wrocławskim salonie w 2004 roku i zrobiła, jak dobrze pamiętam, ok 270 000 km bez większych awarii (wystąpił jedynie problem z przepustnicą). Auto służyło jej codziennie. Pokonywała nim kilkanaście kilometrów dojeżdżając do pracy, a w wakacje dobrze sprawdzało się na dalekich trasach.

Dzięki stosunkowo niskiej masie (poniżej tony) i silnikowi 1.3 o mocy 95KM był naprawdę żwawym autkiem. Pewnie niejeden kierowca większego auta dziwił się widząc, jak Smart mija go lewym pasem z … niespodziewaną prędkością.

Sprzedany tylko dlatego, że przestał być potrzebny. Na szczęście został w rodzinie.

Klasyki

Nie mogło zabraknąć klasyków, do których, jak dobrze wiecie, mam dużą słabość. Tak wielką, że sam jeżdżę 27-letnim już Mercedesem 190E.

Volvo 480 Turbo

Podobnie jak Volvo C30, które jest jego wnukiem, ma niesamowity styl. Tylko spójrzcie na te otwierane reflektory! Wersja Turbo o mocy 120 KM to prawdziwy rarytas, a ceny ładnych egzemplarzy już tylko idą do góry.

Mercedes 190E

Auto, które posiadam, i którym też jeździła moja żona, jest świetne do miasta i w niedalekie podróże (chociaż i dalekim sprosta). Mój egzemplarz słabo się sprawdza w upały przez brak klimy, ale jak znajdziecie model z klimatyzacją i też będzie miał automat, to jesteście w domu. Pamiętajcie tylko o dobrym ogumieniu na zimę, bo dużo nie trzeba, żeby przybuksował tyłem.

A dlaczego się tutaj pojawił? Poniższa wiadomość, jaką wysłała mi moja Marta, która kiedyś pojechała Mercem do miasta, wyjaśnia wszystko:

To jest naprawdę sprawa niesamowita z tym manewrowaniem. Ok, 190E nie jest duży, więc i tak manewrowanie nim nie byłoby trudne, ale jak miałem większego Mercedesa, 300E W124, to byłem w szoku, jak taką krową można pięknie wykręcić na ciasnym parkingu.

SAAB 900

Auto już kultowe, jedni są zakochani w tym dizajnie, inni odwracają oczy. Ja uważam, że jeżeli chodzi o styl to mamy tutaj 100%. Auto jest pełne uroku i zwraca uwagę na ulicy.

Pojawia się pytanie: skoro kocham SAABy i uwielbiam klasyki, to czemu nie zainteresuję się jakimś krokodylem? Miałbym dwie pieczenie na jednym ogniu! Przyznaję, myślałem o tym, ale jednak klasyczne Mercedesy to jest to, co lubię najbardziej. Oczywiście, gdyby finanse na to pozwoliły, to w garażu stałoby na pewno jakieś ładnie 900 w wersji Aero.

Słowo na koniec

Prawda jest taka, że każdym autem może jeździć zarówno kobieta jak i facet. Dużo zależy od konfiguracji samego samochodu i upodobań kierowcy. S-klasami śmigają kobiety, a Fordami Ka mężczyźni…

Wyjątkiem jest różowy Chrysler PT Cruiser… absolutnie nikogo nie widzę za kierownicą tego modelu!