Jeśli chodzi o samochód, to polska mentalność w dużej mierze jest taka: ważne, żeby jeździł, mało palił i był tani. Niewątpliwie najważniejszym aspektem jest cena. W domyśle zakładam (co jest w sumie wypadkową tych wymagań), że „nie musi wyglądać”.

Ale….no właśnie, czy chcemy zaczynać kolejny dzień lodowatego poranka wczesnej jesieni, wsiadając do nudnej Skody Fabii? Czy chcemy patrzeć na monotonne blachy w szaroburym kolorze?

A może tak na miły początek dnia otworzyć drzwi kolorowego samochodu, który sprawia wrażenie uśmiechającego się i cieszącego, że zaraz z nami pojedzie. Nieważne, że do pracy. Nieistotne też, że drogą, którą pokonujemy setny raz i znamy ją na pamięć. Czasem wręcz wydaje się nudna. Ale nie za kółkiem auta, które chcę Wam przedstawić.

Smart. Samochód powstał z zamysłu Nicolasa Hayek’a, założyciela firmy Swatch produkującej zegarki. Nic dziwnego, że to auto chodzi „jak zegarek”. Wiele osób tę nazwę kojarzy z małym Smart ForTwo. Do tej pory samochód budzi duże zainteresowanie. Ale co z tym ForFour’em?

Auto dzieli mechanikę z japońskim Mitsubishi Coltem. Więc już na starcie otrzymuje plusa. W przeciwieństwie do ForTwo ma ręczną 5-biegową skrzynię w standardzie, przedni napęd, silnik 3- lub 4-cylindrowy, 4 lub 5 miejsc.

Silnik

W opisywanym Smarcie „zainstalowany” jest benzynowy silnik 1.3, 4-cylindrowy o mocy 95 KM.

Jest to całkiem niezła moc jak na auto, które waży niecałą tonę. Swoją wagę zawdzięcza wykonanym z tworzywa panelom karoserii (kolejny plus: nie martwimy się w tak dużym stopniu o korozję). W tym miejscu doskonale czuć mariaż z Mitsubishi – silnik ochoczo wchodzi na wysokie obroty. Jazda nawet przez dłuższy czas z obrotami powyżej 5000 nie robi na nim dużego wrażenia. Przyspieszenie w okolicach 10 s do setki jest na odpowiednim poziomie. Z gazem do dechy, oczywiście na niemieckiej autostradzie, wskazówka prędkościomierza przekroczy lekko liczbę 200.

Wygląd

No właśnie – wygląd to główna zaleta Smarta ForFour. To coś, o czym wspominałem na początku artykułu. Wsiadasz uśmiechnięty i chcesz nim jechać. Jest trochę jak piesek, który z utęsknieniem czeka na swojego pana. Zdaje się wręcz machać lusterkami bo wie, że zaraz będzie mógł poszaleć. No może trochę przesadzam, ale jazda tym autem to naprawdę przyjemność… Niewątpliwie przyciąga wzrok. Dwubarwna karoseria robi wrażenie. Kolory można dowolnie zestawiać, dopasowując je do swoich upodobań. Dodam jeszcze, że poszczególne elementy można wymieniać, gdyby np. przytrafiła się niemiła niespodzianka, albo gdybyśmy chcieli całkowicie zmienić wygląd naszego cacka.

Jazda

Zawieszenie, jak na nasze drogi, jest twarde ale sprężyste. Dzięki temu smart dobrze trzyma się drogi i nie zawodzi nawet w awaryjnych sytuacjach. Mimo swojej lekkości stabilnie zachowuje się przy prędkościach ponadautostradowych – maks. 210 km/h nie robi na nim dużego wrażenia. Oczywiście z uwagi na otaczającą pasażerów plastikową karoserię jest dość głośny, ale opcjonalne audio z 7 głośnikami (w tym subwoofer) niweluje tę niedogodność.

Trwałość

Ze Smartem mam do czynienia od 2004 roku, czyli od momentu, kiedy zjechał z taśmy produkcyjnej. W tym czasie raz wylądował na lawecie z racji uszkodzonej przepustnicy. Było to jeszcze na gwarancji, a więc naprawa darmowa i dodatkowo serwis zapewnił auto zastępcze – Smarta ForFour 1.1 z 3-cylindrową benzyną (strasznie głośny). Oprócz drobnych przygód z następną przepustnicą (którą jak się okazało wystarczyło przeczyścić – działa do dziś), standardowymi wymianami części i płynów eksploatacyjnych, samochód nie sprawiał żadnych problemów.

Przy przebiegu już ponad 170 000 km sprawuje się tak samo dobrze, jak przed 9 laty.

Wnętrze

Środek, podobnie jak wygląd zewnętrzny, ma niebywały urok. Deska rozdzielcza jest dwukolorowa i w części obita tkaniną. Fotele mają dobre trzymanie boczne. Kanapa tylna z racji, że jest przesuwana może zagwarantować bardzo dużo miejsca. Mówi się, że przy całkowitym jej przesunięciu do tyłu i prawie maksymalnym dosunięciu foteli przednich jest więcej miejsca, niż w Mercedesie S. Może nie jest to do końca prawdą, ale jak często korzystacie z wielkiego bagażnika? Najczęściej i tak podróżuje tam powietrze zamiast śmierdzącego sera. Wydaje mi się, że lepiej zapewnić więcej miejsca dla pasażerów.

Podsumowanie

Smart ForFour jest samochodem naprawdę godnym polecenia. Pośród wielu zalet perełką jest to, że wyróżnia się na drodze. Przez relatywnie krótki okres produkcji niewiele z nich trafiło do Polski. Nie jest więc zbyt popularny.

Ma jednak jedną niewątpliwą wadę – cenę. Nowy kosztował ponad 70 tys. zł. Wracając do początku artykułu i porównując Smarta ze Skodą Fabią, wtedy jeszcze 1. generacji (o zgrozo!), której ceny oscylowały przy 40-50 tys. zł, smart na pewno był na straconej pozycji.

Jednak ceny używanych modeli z lat 2004-2007 są już całkiem przystępne, ponieważ oscylują wokół 15-25 tys. zł.

Jeżeli chcesz urozmaicić swoje motoryzacyjne życie, mieć więcej radości przy wsiadaniu do „maszyny na kółkach” i nie martwić się, czy dojedziesz do celu – pomyśl o Smarcie ForFour. Zadowolenie gwarantowane.