Stało się! Nie dość, że się ożeniłem to jeszcze zostałem kierowcą “Peżota”. I to najtańszego. Gorzej być nie może, pomyślicie. Na szczęście małżeństwo zostało zawarte dobrowolnie i z wyboru, a wspomniany Peugeot był w moim posiadaniu tylko przez tydzień. Służył, a raczej denerwował, mnie i moją małżonkę w podróży po górzystej, upalnej i wietrznej Krecie.

Auto wyporzyczyliśmy ze sprawdzonej przez Stanisława (byłego autora na tymże skromnym blogu) wypożyczalni o nazwie Kalives Travel. Otrzymaliśmy śmieszny mały samochodzik w pięknym niebieskim kolorze. Zaszaleliśmy i wybraliśmy rozsuwany dach.

Auto może się podobać, ma miły dla oka kształt i cieszące detale jak wcięcia w lampach przednich, wyłupiaście zarysowane lampy tylne, czy chromowane detale. Jak dla mnie plusy tego auta tutaj się niestety kończą…

Zacznijmy od jakości wnętrza. Wiem, że nie wolno spodziewać się tutaj luksusów, przecież to samochód z dolnej półki cenowej. No dobra, ale o jakich kwotach mówimy? Postanowiłem to sprawdzić i mocno się zdziwiłem. Na polskiej wersji strony producenta model ten nie występuje, ale już na francuskiej tak. Cena została tam podana…

Przygotujcie się…

Dam Wam chwilę…

Ceny modelu 108 TOP (czyli z rozsuwanym dachem) zaczynają się od 14 200 Euro. Szybki kalkulator i wychodzi nam kwota blisko 60 000 złotych! Istna góra pieniędzy zważywszy na to co otrzymujemy:

  • 100% plastikowe wnętrze wykonane oczywiście z tych twardych wersji tegoż materiału,
  • gołą blachę widoczną na drzwiach,
  • brak uchwytów w drzwiach czy nawet tych nad drzwiami (jak w każdym normalnym samochodzie),
  • huk gołej blachy przy zamykaniu drzwi,
  • uchylane szyby w tylnych drzwiach zamiast normalnie otwieranych.

Jazda? W sumie to dużo powiedziane, bo jak wspomniałem Kreta jest górzysta i schodzenie na podjazdach do jedynki było normalnością. Nie było podjazdu nawet minimalnego gdzie nie byłaby wymagana redukcja. I to ciągłe wycie trzech cylindrów. Podczas pierwszych kilometrów zastanawiałem się czy nie dali nam aby diesla, ale później uświadomiłem sobie, że pod maską są 3 cylindry, które wyją z bólu bo nie mogą nic wykrzesać z całych 68 KM. Zauważyłem, że wyłączenie klimatyzacji nieco przyspieszało samochód, ale stwierdziłem, że nie damy się zwariować przy 30 stopniach na zewnątrz.

Z plusów? Fajny bajer w postaci elektrycznie rozsuwanego dachu, chociaż w takich upałach nie sprawdzał się jakoś super – przez większość czasu to klima była brana w obroty. Na plus też niewielka masa (840 kg), która w połączeniu z wąskimi oponami potrafiła dać cień frajdy na krętych drogach kreteńskich gór i wyżyn – oczywiście na zjazdach.

Podsumowując. Jak dla mnie samochód kompletnie bezsensowny. Jak ktoś naprawdę potrzebuje małego samochodu do miasta to już lepiej kupić auto klasy wyżej (chociażby 208 jak już jesteśmy przy francuskim producencie), które wcale nie będzie droższe, ale dostarczać będzie jakiś tam komfort i jakoś wykonania wnętrza, a nadal będzie małe i zwinne w mieście.

A jeżeli ma to być Wasz jedyny samochód i nie dysponujecie przynajmniej 100 tysiącami złotych to dajcie sobie spokój z nowym samochodem, kupcie kilkuletni samochód używany i cieszcie się komfortem, wygodą i przestrzenią.

Ja swojego Saaba kupiłem za mniej niż 30% ceny nowego 108 i nie oszukujmy się mimo, że ma 12 lat to są to samochody z innych światów. I nie mówię tutaj o epoce w jakich powstały. Aż odetchnąłem z ulgą jak rozsiadłem się w skórzanym fotelu po powrocie.

Poniżej mała galeria zdjęć wraz z kilkoma szczegółami z wnętrza, auta które weszło do produkcji zaledwie 3 lata temu…