Jeszcze przed dość smutnym rozstaniem się z Mercem, o którym to pisałem poprzednio, w czasie mojej blogowej nieobecności miało miejsce inne bardzo ważne motoryzacyjne wyarzenie w tym roku. Zakupiłem Saaba.

Ów Saab zowie się 9-5, a poniżej jego krótka specyfikacja:

  • Silnik: 2.0t – 4-cylindrowa benzyna z turbodoładowaniem
  • Moc: 150 KM
  • Skrzynia biegów: 5-biegowa automatyczna z możliwością ręcznej zmiany przełożeń
  • Wersja wyposażenia: Linear
  • Rocznik: 2005

Saab pojawił się moim i mojej Marty życiu dość niespodziewane. Kiedy to kolejne problemy z Mercem dawały o sobie znać jasnym stało się, że potrzebujemy auta pewnego, ale wymóg był prosty – nie żadny Focus czy inny Golf tylko coś naprawdę fajnego, wygodnego i dużego. I tak po dosłownie 2-3 tygodniach rozglądania się niespodziewanie pojawił się Saabik.

Większość powie, że kupno pewnego auta używanego to fikcja. Owszem jest to mega trudne kupić auto należycie serwisowane, zadbane i z pewną historią. Ale takie coś właśnie nam się udało. Saaba polecił mechanik, który go przez ostatnie 6 lat serwisował. Poprzedni właściciel (który przesiadł się na nowsze 9-5) naprawdę o ten samochód dbał co widać od razy gdy się do niego wsiądzie. Mimo 11 lat nic nie jest wytarte, zniszczone, skóra na siedzeniach jest jak nowa (nawilżana raz do roku, co kontynuuję) i nawet auta nie trzeba było sprzątać.

Nie było się nad czym zastanawiać i po 3 dniach od pierwszego oglądania auto stało już na naszym parkingu. Nie zdążyło nawet trafić na Otomoto.

saab02

W pierwszej chwili Saab nie prezentował się jednak aż tak okazale – stał bowiem na stalowych piętnastkach z kołpakami, ale w bagażniku już czekały 17-calowe alufelgi. Dlatego gdy tylko nastała wiosna (auto nabyliśmy pod koniec lutego) przyodziałem Saaba w nowe koła z nowymi oponami Barum i auto zaczęło wyglądać tak jak powinno. Jeśli chodzi o Saaba to porządne felgi odmieniają wizerunek auta diametralnie!

Saab jest niesamowicie komfortowym samochodem, dłuższe trasy w ogóle nie męczą, fotele są bardzo wygodnie, a skórzana tapicerka wprowadza powiew luksusu we wnętrzu tak naprawdę podstawowej wersji. Jednakże standardowa wersja w Saabie 9-5 oznacza dwustrefową automatyczną klimatyzację, komputer pokładowy, tempomat i dobre audio z CD (to wymieniłem na nowocześniejsze radio z USB i złączem AUX – coś znak czasu).

saab

Podczas jazdy Saab ma trochę jakby dwa oblicza – przy spokojnej jeździe jest wygodną kanapą, jednak gdy przełączymy automatyczną skrzynię w tryb Sport auto potrafi mimo niemałej masy (1605 kg) i nie wygórowanej mocy wyrwać ochoczo do przodu by stać się dynamiczne w zakrętach i chętne do żwawej jazdy. Oczywiście bardzo dużo pomagają w tym opony o niższym profilu.

Do tego automat sam w sobie, kto choć trochę pojeździł autem z automatem wie jaka wygoda z tego płynie. W mieście odpoczywamy zamiast męczyć się w korkach ze sprzęgłem.
Praktyczność? O tym, że bagażnik pomieści co tylko zechcecie pisać nie muszę – widać to od razu po bryle auta. Oczywiście, jak to w sedanie, dostęp do niego jest ograniczony, ale na co dzień w ogóle to nie przeszkadza. No właśnie, a jak w mieście zapytacie, z tym prawie 5-metrowym kolosem. Kwestia wprawy – dla mnie manewrowanie Saabem to żaden problem. Wielką pomocą są czujniki parkowania, dzięki którym można się wcisnąć w naprawdę ciasne miejsca.

Saab jest z nami już pół roku i nie żałuję ani jednego dnia spędzonego z tym autem i gdybym miał go kupić jeszcze raz dzisiaj bez wahania zrobiłbym to ponownie. A awarie? Totalne drobnostki, które naprawiłem z troski o auto. Największa naprawa pojawiła się już na samym początku (remont zawieszenia), ale był to wydatek wkalkulowany w zakup – wiedzieliśmy o tym w dniu transakcji.

Dla wielu osób Saab to egzotyka (dla przykładu moja Marta nie znała takiej marki póki jej nie powiedziałem za jakimi autami się rozglądamy). Mówią, że problem z częściami, trudno się te auta naprawia i są awaryjne. Jako właściciel Saaba mogę powiedzieć, że to mity. Części, zarówno nowe (mimo zaprzestania produkcji samochodów marki Saab), jak i używane są dostępne. Nowsze Saaby nie mają wcale jakiś kosmicznych rozwiązań, bazują przecież na rozwiązania General Motors i jeżeli się o nie dba to wcale nie są awaryjne. Prawda jest taka, że wiele Saabiarzy modyfikuje swoje samochody, wzmacnia je i przerabia. Jeżeli jest to robione nieprofesjonalnie to auta rzeczywiście części się psują, podobnie jak auta zaniedbywane. Ale czy nie jest tak z autami każdej marki? Jeżeli nie dbasz o samochód to w końcu zaczną się z nim problemy. Proste.

Podsumowując (bo jeszcze nie jeden post o Saabie przede mną), Saaby to naprawdę ciekawe samochody. Auta mające to “coś” w sobie. Nie są nudne jak Passaty czy Mondeo, wyróżniają się na ulicy i nie są tak popularne.

Poza tym bycie Saabiarzem to fajna sprawa. Kierowco Passata – zdarzyło Ci się, że inny kierowca Passata pozdrowił Cię z naprzeciwka mrugając światłami? Myślę, że nie 🙂

Już niedługo więcej o przygodach z naszym Saabolotem. Pozdrawiam!

PS: spostrzegawczy dopatrzą się, ze na klapie są jakieś braki w oznaczeniu silnika – auto świeżo po polerce, podczas której odpadło „0” w 2.0t. Spokojnie, już przyklejone.