Pierwsze przygody z Mercedesem

Moim pierwszym klasykiem

Pojawił się w moim życiu dość niespodziewanie, ale jest. W moim posiadaniu Mercedes 300 E W124. Wielka niemiecka i solidna limuzyna klasy wyższej. I mimo prawie 30 lat na karku (tak, rocznik ’86) trzyma się naprawdę świetnie, ale pokolei…

Samochód sanitarny

Pierwsze problemy jakie się pojawiły był związane nawet nie z samym pojazdem ale jego dowodem. Oto jak wyglądała ostatnia strona:

20151123_174334 (1)

Samochód to standardowy sedan więc „samochód sanitarny” pasuje do niego jak kij do oka, a wpisany nacisk osi sugeruje jakiś militarny pojazd transportowy albo coś. Ot po prostu w urzędzie pomieszały się przecinki Pani Urzędniczce (dziękuję za poprawę dowodu i jego odesłanie).

Komora gazowa

No niestety, wstyd się przyznać, ale auto ma podłączony gaz. I od razu są z nim problemy – auto gaśnie przy dohamowywaniu. Trochę irytujące jak czaicie się na lewoskręcie a tu ani wspomaganie (tak Merc ma wspomaganie) ani pedał gazu nie działają. Ale już zaprzyjaźniony mechanik (pozdrowienia dla Piotrka, którego jeszcze namówię na pokazanie swojego pięknego Mercedesa 190) już polecił mi sposób wyeliminowania tej przypadłości, dlatego też będę mechanikował sam. Mam nadzieję, że następny wpis nie będzie miał tytułu „Miałem Mercedesa W124. Był super”.

Tak czy siak, na benzynie chodzi dobrze (no poza męczącą się pompą paliwową) więc póki co chodzi na właściwym paliwie. Ale nie ma co ukrywać: 6 cylindrów czymś trzeba napoić…

Idealny komfort

Nie ma co tu dużo mówić – to auto klasy wyższej. Wystarczy pododawać następujące składniki:

  • automatyczna skrzynia biegów,
  • sprężynujące siedzenia,
  • miękkie zawieszenie,
  • wielki podłokietnik,

a wychodzi nam z tego powolna jazda wielce odprężająca. Lubię jeździć szybko, nie ukrywam tego (może niekiedy za szybko), ale w Mercu jakoś to wszystko się nie liczy. Czas biegnie wolniej, nie ma nerwów (no chyba tylko przed tym, że może zgasnąć), człowiek odprężony. Komfort jazdy naprawdę można docenić.

Podsumowanie

Mimo, że auto potrzebuje doszlifowania i kilku napraw spowodowało u mnie nową pasję. Autami tego typu naprawdę można się zajarać i do niego przyłożyć. Wszystko to rekompensuje wieczorna przejażdżka po mieście powolnym tempem.

Już niedługo kilka zdjęć. Niech go najpierw trochę ogarnę…