Na samochody klasyczne choruję od czasów przygody z poczciwym “Mercem”. Posiadanie klasyka, i mówię tutaj o autach 20-30-40 letnich, sprawia niebywałą przyjemność. Jazda takim autem nie równia się jeździe autem nowym, któremu duszy, charakteru, odpowiedniego zapachu. A nie ma nic lepszego dla fana motoryzacji niż obcowanie z klasykami wzorowo zachowanymi, zbliżonymi nawet do stanu nowości sprzed lat.

Świadomość związana z klasykami w naszym kraju zwiększa się. Ceny aut, w dobrym stanie rosną, a te które są w stanie bardzo dobrym potrafią wywołać naprawdę duże zdziwienie. Jeśli do tego dojdzie jeszcze rzadka wersja to robi nam się już naprawdę ciekawie.

Sam niejednokrotnie już cieszyłem oko przeglądając chociażby oferty portalu gieldaklasykow.pl gdzie wiele interesujących mnie ofert, głównie z uwagi na to że są to klasyczne Mercedesy, przedstawia KlasykaGatunku.pl. Z uwagi na to, że firma urzęduje we Wrocławiu, postanowiłem całkiem niedawno odwiedzić siedzibę. Właściciel, Michał, bardzo chętnie poświęcił mi trochę swojego czasu na oprowadzenie po magazynie i tym samym sprzedał mi kilka ciekawostek na temat samej kolekcji oraz smaczków dotyczących chociażby Mercedesów. Jego wiedza jest naprawdę imponująca.

Firma sprowadza auta głównie z Niemiec i Szwajcarii, ale również i z Włoch, skąd pochodził Mercedes W124 w idealnym stanie (o nim za chwilę). Z tych lokacji Panowie sprowadzają auta osobiście odkupując je bezpośrednio od właścicieli. Takie podejście ma bardzo duże znaczenie – wyszukują samochody w bardzo dobrym stanie technicznym i poziomie zachowania, auta, które są wiele lat w jednych rękach (nierzadko od nowości).

Poza samochodami z Europy, firma od roku 2008 sprowadza również auta z Japonii, częstego źródła pochodzenia naprawdę zadbanych modeli. Tam dzięki kontaktom z importerem jednej z japońskim marek mają możliwość transferu wyszukanych modeli.

Zacznijmy zatem zwiedzanie. Siedziba firmy sama w sobie nie wygląda imponująco, i nic nie szkodzi bo nie potrzeba żadnych dodatków ani fajerwerków dla tak zacnej kolekcji. Oczywiście jako miłośnik Mercedesów rozglądałem się głównie za modelami typoszeregu 124. Już na pierwszy rzut na parkingu moją uwagę przykuło C124 w wersji 230 CE. Piękny szary kolor, skórzana tapicerka i automat. I tutaj moje wielkie zdziwienie gdy usłyszałem od Michała, że “aut w takim stanie raczej nie sprowadzamy”. Jak dla mnie auto było w naprawdę świetnej kondycji, ale jego blask nieco osłabł kiedy zobaczyłem resztę kolekcji. Więcej o tym aucie na stronie firmy – ja go widziałem umytego i wypolerowanego więc naprawdę robił wrażenie.

W pierwszym garażu kolejna niespodzianka (mimo, że do fana tej marki mi baaaardzo daleko): BMW 740i E32 z 1992 roku. Białe, z niebieskim welurowym wnętrzem, z rynku angielskiego. Ale co w nim takiego zaskakującego? A no to, jest fabrycznie nowe! Auto mające 25 lat i 0 km przebiegu. Samochód przestał cały ten czas w salonie w Niemczech ponieważ nie został nigdy odebrany przez właściciela (mimo, że został opłacony).

Przechodzimy do głównego magazynu i moim oczom ukazuje się niesamowita kolekcja:

Moje oko szybko wychwytuje wszystkie Mercedesy. A więc pokolei. Mercedes W124 320E Getrag z rynku włoskiego. Auto w stanie perfekcyjnym i rzadkiej wersji silnikowej (jak na ten rok, czyli 1993) z jeszcze rzadszą skrzynią manualną Getrag (z jedynką do tyłu).

Więcej informacji i zdjęć znajdziecie tutaj. Na jednym ze zdjęć widać praktycznie nowe obicie tylnej kanapy – skóra jest jeszcze matowa, niewytarta. Jest taka od nowości…

Przejdźmy na drugą stronę magazynu. Tam obok Mercedesa E500 Limited, z błotnikami z kompozytów i w limitowanej wersji pod względem koloru nadwozia i tapicerki, stoi przedłużany 560 SEL. Pełna nazwa modelu to: Mercedes 560 SEL Carat by Duchatelet Diamond. Auto przepiękne, przeluksusowe i… “przekozackie”. Okazuje się, że należało do tokijskiej Yakuzy – przypominają o tym tygrysy wygrawerowane na oddzielającej kierowcę i pasażerów szybie.

Więcej o tym egzemplarzu (warto przeczytać jego historię w całości) na stronie klasykagatunku.pl.

Dłuższą chwilę spędziliśmy też rozmawiając przy cudownym Mercedesie SL typoszeregu R129 w wersji 500. Auto zachowane w stanie praktycznie idealnym prezentowało się znakomicie. Nawet z założonym hardtopem.

Na uwagę zasługują jeszcze dwa modele BMW – bardzo rzadki Z1 oraz czerwone 840Ci z równie czerwonym wnętrzem.

Na sam koniec wizyty, na zewnątrz przed wejściem, mogłem podziwiać zjawiskowego Mercedesa 450 SEL, czyli klasę S z 1974 roku. Auto w przepięknym zielonym kolorze z jasną tapicerką. Cudownie pokryło się patyną:

Jak się okazało, od nowości było w posiadaniu tylko jednego właściciela – w pełni sprawne i zadbane.

Na temat kolekcji mógłbym jeszcze mówić i pisać godzinami – chciałem Wam przytoczyć modele, które najbardziej mnie zainteresowały. Resztę kolekcji możecie podziwiać na stronie klasykagatunku.pl. Zrobiłem również dla Was kilka zdjęć:

Jeżeli szukasz porządnego klasyka dla siebie, czy to dla przyjemności czy to czysto pod inwestycję, koniecznie musisz zajrzeć do KlasykiGatunku!

PS: na pożegnanie, pochwaliłem się swoim Saabem, świeżo umytym i wypucowanym. No i muszę przyznać, że Panowie byli podwrażeniem. Szkoda tylko, że nie mieli żadnego Saaba w kolekcji. Kto wie, może moje 9-5 będzie kiedyś klasykiem? Myślę, że ma na to duże szanse.