Lubię Czechy. Lubię ten czeski spokój i dystans. Brak tego ciśnienia, które jest widoczne u nas. Ma to swoje plusy jak i minusy. Chociażby widoczne gdzieniegdzie zacofanie, takie lata ‘90. Ale nie o tym chciałem…

Z uwagi na to, że lubię ten i mam nie aż tak daleko do czeskiej granicy, co jakiś czas w nim bywam i zdążyłem już po nim nieco pojeździć. W okolicach Brna byłem już kilkukrotnie podobnie jak w naprawdę ładnym Hradec Kralove.

To małe doświadczenie nabyte na drogach naszych południowych sąsiadów skłoniło mnie do spisania kilku porad i informacji dotyczących jeżdżenia po tym kraju.

Orientacja w terenie

Trochę wstyd się przyznać, ale prawie za każdym razem, w przypadku dłuższych podróży niż sam Nachod, zdarzy mi się lekko pogubić. Tak naprawdę nie wiem co jest to powodem. Domniemywam, że znaki, bo już kilka razy słyszałem od innych, że znaki w Czechach potrafią być mylące. Niedaleko polskiej granicy jest takie miejsce, gdzie znak pokazuje cel podróży na wprost na skrzyżowaniu. Okazuje się, że w rzeczywistości jest to w prawo i po kilkunastu metrach, na następnym skrzyżowaniu w lewo. Czyli de facto prosto, ale na dwóch skrzyżowaniach!

Do tego dochodzą same znaki, które wymagają przyzwyczajenia. Przykładowy znak informujący o miejscowości i kierunku:

Jak widać na tak małym znaku mamy wiele informacji:

  • kierunek jazdy do wybranego celu,
  • nazwa miejscowości,
  • numer drogi (po lewej),
  • odległość (po prawej).

Prawdą jest, że Czesi, w porównaniu do nas, stawiają mniej znaków. To akurat dobrze, ale wymaga to przyzwyczajenia. Przynajmniej dla Polaka, który przyzwyczajony jest do miliona znaków, gdzie połowa jest niepotrzebna.

Wielki plus dla Czechów za znaki zakazu/nakazu/informacyjne – są mega szczegółowe i niekiedy zabawne. Mój ulubiony to luźny Pan w kapeluszu:

Drogi zimą

W połowie stycznie udałem się z moją Martą w okolice Brna na weekend w spa w Cernej Horze. Piękne miejsce, polecam. Jak tylko przekroczyliśmy granicę byłem mocno zdziwiony stanem naszych dróg w zimie. Narzekamy, że co roku zima zaskakuje drogowców, ale po stronie polskiej droga czarna, mimo śniegu wszędzie w około. A po stronie czeskiej? Droga krajowa nr 43 momentami całkowicie biała, a na długich odcinkach z błotem pośniegowym na środku (wyprzedzanie z zaciśniętymi zębami). Co prawda nie sypią tyle soli (chyba w ogóle jej nie sypią), nie ma takiego syfu na autach, ale jednak co czarna droga to czarna droga, czyli coś za coś.

Kultura jazdy

Generalnie Czesi jeżdżą podobnie do nas. Po prostu poprawnie. Tam gdzie powinno się zwolnić, zwalniają swoimi Skodami (to nie stereotyp, co chwile mija się jakąś Skodę). Nigdy nie czuję się niepewnie jadąc po Czechach, jak to w przypadku chociażby Chorwacji, gdzie to nigdy nie wiadomo co kierowca przed lub za zrobi – kiedy się zatrzyma, czy wyhamuje z pięciocentymetrowej odległości od tylnego zderzaka mojego Saaba lub czy ktoś nagle nie wyjedzie z bocznej uliczki.

Z ciekawostek: zaskakująco dużo osób jeździ z zaczepionymi przyczepkami. Po prostu lubią coś wozić swoimi Skodami.

O czym trzeba pamiętać jadąc do Czech?

W Czechach, tak jak u nas, obowiązkowa jest jazda z włączonymi światłami mijania przez cały rok. Obowiązek zapiętych pasów dla wszystkich pasażerów jest oczywisty, ale warto za to wiedzieć, że dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi to 0.00 promila. Także, lepiej w lokalu do obiadu napić się bezalkoholowego Birella (całkiem znośny jak na przefiltrowane piwo).

W artykule o oponach zimowych wspomniałem już, że Czesi wymagają opon zimowych w okresie od 1 listopada do 31 marca. Nie zapominajcie o tym, bo za jeżdżenie na letnich w tym okresie grozi mandat w wysokości 2000 CZK (ponad 300 zł), a nawet w skrajnych przypadkach uniemożliwienie dalszej jazdy.

Jeżeli podróżujemy z dziećmi, musimy pamiętać, że w przypadku gdy nasza pociecha waży mniej niż 36 kg lub mierzy poniżej 150 cm musi siedzieć w foteliku. Przyznam, że nie wiem jak jest u nas, ale myślę, że podobnie.

Jak to u nas, za złamanie przepisów otrzymujemy oprócz mandatu pieniężnego również punkty karne w skali od 1 do 7. Jeżeli nazbieramy ich 12 dostajemy szlaban na jazdę po czeskich drogach na rok. Patroli policji nie ma zbyt wiele, ale mimo to nie warto przesadzać z prędkością. Ja podróżując przez obcy kraj staram się trzymać przepisów – dyskusja z policjantem lub co gorsza jakieś zdarzenie zawsze będzie cięższe niż w Polsce.

Dopuszczalne prędkości to:

  • teren zabudowany – 50 km/h,
  • poza terenem zabudowanym – 90 km/h,
  • autostrada – 130 km/h.

W co trzeba być zaopatrzonym wjeżdżając do Czech?

Poniższe przedmioty powinny być na wyposażeniu samochodu:

  • kamizelka odblaskowa dla kierowcy i pasażera,
  • gaśnica,
  • apteczka,
  • trójkąt ostrzegawczy,
  • komplet żarówek zapasowych,
  • zapasowy bezpiecznik elektryczny,
  • podnośnik,
  • koło zapasowe i klucz do jego montażu.

Dodatkowy tip dla podróżujących do Pragi, dotyczący parkowania. W stolicy czeskiej republiki obowiązują 3 strefy parkowania:

  • niebieska – przeznaczona jest wyłącznie dla mieszkańców,
  • żółta – postój tylko do 2 godzin,
  • zielona – postój tylko do 6 godzin.

Winiety na autostradach

Czesi, w przeciwieństwie do nas posługują się winietami by płacić za przejazd autostradami oraz trasami szybkiego ruchu oznaczonymi charakterystycznym znakiem M.

Do wyboru mamy następujące winiety:

  • 10-dniowa – 310 CZK (ok 50 zł)
  • miesięczna – 440 CZK (ok 70 zł)
  • roczna – 1500 CZK (ok 240 zł)

Bez problemu można je nabyć jeszcze po polskiej stronie na przygranicznych stacjach benzynowych czy byłych budynkach kontroli granicznej.

Poniższa mapka przedstawia najświeższy wykaz dróg płatnych:

Jeżeli nie planujecie przejazdu zaznaczonymi odcinkami to wjeżdżacie do Czech bez problemu.

Miłej podróży. Jeździe ostrożnie!