Jako, że rok zbliża się ku końcowi, zebrało mi się na lekkie podsumowanie życia z Saabem. Saab 9-5 jest już z nami 10 miesięcy i przez cały ten okres sprawował się znakomicie i ani razu nas nie zawiódł. Zrobiliśmy nim przeszło 16 tysięcy kilometrów od końca lutego.

Największe wydatki związane z utrzymaniem Saaba jakie się pojawiły to wymiana części zawieszenia już na samym początku. Wiedzieliśmy o tym w dniu zakupu więc było to wliczone w jego koszty. Poza tym oprócz niespodziewanej wymiany przepustnicy (koszt 400 zł) nic zaskakującego się nie działo. Oczywiście kolejny duży wydatek, który nas spotkał to OC, ale to już pozostawię bez komentarza.

Saab w tym czasie przeszedł 3 przeglądy – olej od samego początku wymieniany jest co 10000 km, ale z uwagi na wyjazd do Chorwacji zafundowałem Saabikowi dodatkowy przegląd by mieć pewność, że wszystko będzie ok w trasie. Na ostatnim przeglądzie, który odbył się w grudniu usłyszałem od zaufanego mechanika słowo klucz: “Igła!”.

Wakacje w Chorwacji

Podczas wakacyjnego wypadku przejechaliśmy blisko 4000 km bez żadnej samochodowej przygody. Po przyjeździe na miejsce, po 1000-kilometrowej podróży, kompletnie nie byliśmy zmęczeni. Nawet poszliśmy jeszcze po kolacji na dłuższy spacer. Upały czy strome podjazdy nie robiły na Saabie dużego wrażenia. Nawet spalanie z całego wyjazdu było przyzwoite – ok 7-8 litrów na setkę do dobry wynik jak na ciężkie auto z dwulitrowym silnikiem z turbo i automatyczną skrzynią. Tempomat na trasie jest niezastąpiony!

Nie dziwne, że tak dobrze się sprawował na wakacjach – popatrzcie w jakich luksusach odpoczywał 🙂

Saab jedzie do ślubu

W nagrodę Saab otrzymał zabieg odświeżenia lakieru. Było to również przygotowanie do jakże ważnej roli – Saabik bowiem wiózł parę młodą do ślubu! Pięknie przystrojony wszystkich zachwycał. No może nie tak bardzo jak para młoda, i może nie wszystkich, ale mnie na pewno 🙂

Klubowy Saabiarz

Oczywiście jak na Saaba przystało, w mijającym roku uczestniczył w niejednym Saabowym spocie ESKADRY Dolnośląskiej. Wszak jest już odpowiednio oznaczony:

Tutaj na pierwszym planie na Saabowym grillu

A tutaj ze swoim tatusiem – modelem 9000, który jest własnością Arka.

A tu z dnia publikacji artykułu: wrocławska jazda wieczorna Saabami 🙂

podpowiedź: mój to ten po prawej – w zimowym przebraniu: brudny i na stalowej feldze. Na wiosnę już planuję kilka zmian.

Podsumowując

Saab niezwykle nas rozpieszcza. Łamie wszelkie stereotypy o awaryjności tych szwedzkich wynalazków i o wysokich kosztach utrzymania. Ceny przeglądów są normalne i jak się o samochód dba to odwdzięczy się za to z nawiązką!

Każdemu polecę tą markę, bo jeżeli znajdziecie zadbany egzemplarz to będzieci zadowoleni. I wcale nie zapłacicie dużo – Saab to znakomity stosunek ceny do jakości, komfortu i wielkości auta.

Do zobaczenia na trasie 🙂